[English version below]
Dwa tygodnie temu JESSICA 6 – nowy zespół byłych członków Herkules & Love Affair – zagościł w Warszawie z koncertem w Klubie Powiększenie. Delegacja DIK Fagazine w składzie: Paweł Kubara, Karol Radziszewski, Katarzyna Szustow, wspierana przez fotografkę Annę Blodę, miała okazję przepytać i obfotografować zjawiskową wokalistkę i sceniczną diwę – Nomi Ruiz.
Karol Radziszewski: Jesteś zmęczona tournée, kiedy codziennie gracie koncerty?
Nomi: Jestem trochę zmęczona, ale sam występ to jak zastrzyk adrenaliny.
Katarzyna Szustow: A później umierasz po powrocie do domu.
Nomi: Kiedy wracam, to płaczę, a później idę spać. Ale gdy jesteśmy w trasie, dni są bardzo długie.
KR: To było niesamowite, byłaś taka energetyczna.
Nomi: Bo ja uwielbiam występować.
Anna Bloda: Nieźle mnie nakręciłaś.
Nomi: I o to chodzi.
Paweł Kubara: Co sprawiło, że zajęłaś się muzyką?
Nomi: Tworzyłam muzykę, odkąd byłam dzieckiem. Zaczęłam śpiewać wcześniej, niż nauczyłam się chodzić. Moja mama co wieczór nuciła mi do snu. Naśladowałam ją, a później sama śpiewałam. Kocham muzykę. Mam poczucie, że jest w niej coś o wiele silniejszego ode mnie. I że muszę za tym podążać.
KS: W jaki sposób używasz swojego ciała? Czy naśladujesz wizerunki innych kobiet, czy to jest coś poza kontrolą i ciało podąża po prostu za muzyką?
Nomi: Podoba mi się, jak to ujęłaś. Zawsze mówię, że kiedy jestem na scenie, jestem pistoletem i jest ktoś, kto ładuje naboje. Uwielbiam to zatracenie.
KS: Co z nowojorską kulturą queer lat 80’ i 90’ ? Czy ball culture miało jakiś wpływ na Twoją tożsamość? Chodziłaś tam jako dzieciak?
Nomi: O Boże! Tak! Kochałam to. To takie piękne. Jak byłam mała, czasami trochę się bałam. Wszyscy wydawali się tacy silni, pewni siebie i nastawieni na rywalizację. A ja jestem bardzo nieśmiala.
KS: Serio? Nie zauważyliśmy tego ;-)
Nomi: No dobra, na scenie idzie mi nieźle, ale poza nią jestem nieśmiała,
KS: Ale mogłabyś powiedzieć, że drag balls miały istotny wkład w Twoje życie?
Nomi: Z pewnością. Uwielbiałam piękno tej kultury, zwłaszcza w okresie mojego dorastania. Te wszystkie piękne dzieciaki z mniejszości, które są gdzieś na marginesie, ale w te kilka nocy stają się takie dumne i szczęśliwe, piękne i pewne siebie. To taki inspirujący widok. Kiedy dorastasz, tyle rzeczy jest przeciwko tobie. Ale jeżeli przyjmiesz to za punkt wyjścia, to motywuje cię do bycia silnym. Niektóre dzieciaki świetnie sobie radziły na scenie, ale kiedy wracały do swojego normalnego życia, było już zupełnie inaczej i trudniej. Próbowałam wziąć tę energię i napędzać nią moje życie, moją muzykę, moją karierę. Mam nadzieję, że przez to co robię, mogę się nią podzielić...
KR: Myślisz, że Nowy Jork bardzo się zmienił w porównaniu do lat 80’ ?
Nomi: NYC ciągle się zmienia. I chyba o to chodzi. Będąc z Nowego Jorku, widzę te wszystkie zmiany. Za niektórymi rzeczami tęsknię, ale i tak uwielbiam to miasto. Kiedy tam wracasz zawsze jest inaczej i nie wiadomo czego się spodziewać. Zawsze są jacyś nowi ludzie, nowa architektura, nowa muzyka.
KR: Myślisz, że teraz jest bardziej konserwatywnie?
Nomi: Powiedziałabym, że bardziej bogato. Zanim ludzie zaczęli przyjeżdżać do NYC, opuszczali swoje miejsca zamieszkania, bo nie czuli się tam swobodnie, a w Nowym Jorku mogli korzystać z wolności odkrywać siebie, znaleźć każdą pracę, robić taką sztukę, jaką tylko chcieli. Teraz w NYC jest pełno ludzi, którzy po prostu, mogą sobie pozwolić na to, żeby tu przyjechać.
KR: Jak zmienił się Brooklyn?
Nomi: Bardzo! Ja jestem z Brooklynu. Niektórym zmiany się podobają, niektórym nie. Dla mnie to trudne, bo tam dorastałam. Jakiś czas temu wywalili moją mamę z mieszkania, w którym mieszkała ponad 20 lat. Chcieli więcej zarobić na czynszu.
KR: Dużo imprezujesz w NYC?
Nomi: Imprezuję i jestem DJką, więc zawsze wstaję bardzo późno. Staram się nie przeginać tak, jak wtedy, kiedy byłam młodsza. Wtedy imprezowałam bez przerwy.. Teraz nie wychodzę tak często, tylko czekam aż będzie grał jakiś dobry DJ. Taki, że wiadomo, że trzeba iść.
KR: Masz groupies (chłopaków albo dziewczyny), którzy za Tobą jeżdżą, chcą Cię złapać po koncercie?
Nomi: Jest trochę takich dzieciaków w L.A. Byliśmy tam kilka razy, mieliśmy sześć czy siedem występów. Niektóre dzieciaki za nami jeździły. To takie słodkie, takie urocze. Wiesz, oni nie są psychiczni, oni po prostu kochają muzykę i przesłanie, to wszystko.
PK: Byłaś kiedykolwiek wcześniej w Europie Wschodniej?
Nomi: Byłam raz, przyjechałam z Hercules and Love Affair. Minęło dużo czasu, zanim udało nam się tu wrócić. I bardzo się cieszę. Jest strasznie fajnie.
PK: Jak Ci się podoba Europa? Jakie są największe wyzwania, różnice czy inspiracje?
Nomi: Uwielbiam Europę. Czuję się tu bardziej swobodnie, szczęśliwsza. Chcę tu zamieszkać.
PK: Gdzie?
Nomi: Chcę żyć tak, żebym mogła być cały czas w ruchu. Mieszkać jakiś czas w jednym miejscu, a później w następnym. Uwielbiam Berlin, mam tam trochę dobrych przyjaciół. Uwielbiam Istambuł, Turcję.
KS: Grałaś tam już koncert, prawda? W Warszawie dzisiaj publiczność była bardzo zróżnicowana – hetero faceci, którzy nie mieli pojęcia, że jesteś transką i społeczność queer, złożona z gejów, femme, butches i otwartych hetero.
Bardzo mnie cieszy, że Twój koncert nie był promowany jako queerowy event, tylko jako event z fajną muzyką. To duża zmiana. Zatem, jacy ludzie przyszli w Istambule?
Nomi: Tacy sami! Uwielbiam ten rodzaj różnorodnego tłumu pięknych ludzi! Zawsze marzę o tym, żeby na moje koncerty przychodzili rożni ludzie. Kiedy dorastałam, chodziłam na imprezy i do klubów, gdzie wszystko było bardzo przemieszane. Można było spotkać każdą tożsamość seksualną, każdy wykreowany gender, różne style mody, zróżnicowaną scenę muzyczną. I to jest duża zmiana w Nowym Jorku – teraz wszystko jest bardziej podzielone. Są imprezy dla “tych” i dla “tamtych”.
Nie chcę się skupiać na grupie queer albo hetero. To nie tak, że chcę być poza tym. Jestem bardzo dumna z tego, kim jestem. Po prostu chcę dotrzeć do tylu ludzi, do ilu jestem w stanie. Jako artystka stawiam sobie za cel, żeby łączyć różnych ludzi ze sobą i żeby doświadczali tego, czego nie mieli wcześniej okazji, żeby spotkali ludzi, z którymi normalnie nigdy nie mieliby styczności.
KS: A co z Paryżem? Dawałaś tam koncert w bardzo fajnym miejscu Nouveau Casino. Jaka była reakcja, atmosfera?
Nomi: To było dość trudne… Było nam trochę ciężko. Publiczność dziwnie się podzieliła. Z przodu, przy scenie ludzie byli razem, bardzo podekscytowani, bawili się i śpiewali, a za nimi dość sztywny tłum. To było trudne.W takiej sytuacji zawsze chcę po prostu znaleść choćby jedną osobę pośród widzów, dla której występuję Ale oczywiście chcę im wszystkim przekazać całą swoją energię.
KR: Miałem wrażenie, że podczas Twojego koncertu w Powiększeniu, ludzie byli naprawdę podnieceni. Można było wyczuć seksualną energię w powietrzu. Byłem więc ciekaw, czy ludzie po koncercie przychodzą do Ciebie i chcą czegoś więcej, niż tylko muzyki.
Nomi: Oh, w Islandii mieliśmy jedną szaloną dziewczynę. Chciała ukraść moje ciuchy. Siedziałam przy stoliku i leżała tam moja kurtka i rzeczy i…
KS: Ale chciała je ukraść bo to Twoje rzeczy, czy dlatego, że to fajne ciuchy?
Nomi: Nie mam pojęcia! (śmiech) Tam była moja skórzana kurtka, a ona miała taką trochę podobną, ale nie identyczną. Udawała, że coś zgubiła i chwyciła moje rzeczy. A ja się zastanawiałam: Co ona robi?!!
KR: Ale jak myślisz, kto ma większą obsesję na Twoim punkcie, chłopaki czy dziewczyny?
Nomi: Nie wiem, nie potrafię o tym myśleć.
KR: Masz jakiś ideał faceta?
Nomi: Lubię mężczyzn, którzy są bardzo pewni siebie, dzielni i oddani. Takich, którzy po prostu robią to, na co mają ochotę i nie wydziwiają.
PK: Pewnych siebie.
Nomi: Tak, bardzo pewnych.
KS: Typ macho?
Nomi: Tak, tzn. nie typowy macho. Kocham autentycznych, dzielnych, wytrwałych mężczyzn. Nie mam ideału wyglądu, ważne jest to, co ktoś ma w sercu.
PK: Co robisz pomiędzy tym wszystkim, kiedy masz czas dla siebie?
Nomi: Dużo śpię! Za dużo! Całymi dniami (śmiech). Dużo pracuję, mailuję, robię jakieś rzeczy w Internecie.
KR: Słyszałem, że interesujesz się modą?
Nomi: Tak, zaprojektowałam z moją przyjaciółką Evą trochę rzeczy dla mojej linii RICA, którą prezentowałam jako modelka. Chodziłyśmy razem do szkoły projektowania mody w liceum i na studiach, więc chciałyśmy zrobić coś razem. Zaprojektowałam swoje kreacje sceniczne dla trasy koncertowej z Hercules And Love Affair.
KR: A jak było z Chanel?
Nomi: Mają Mobile Art Chanel Contemporary Art Container, bardzo piękny. Występowaliśmy na otwarciu. Chodziliśmy po parku, a tam była cała armia modeli Chanel. OMG!
PK: To kiedy planujesz wrócić do Warszawy?
Nomi: Prawdopodobnie w maju/czerwcu.
Dziękujemy Agnieszce Hornstein i Katarzynie Koślacz za tłumaczenie w ekspresowym tempie na język polski.
Zdjęcia: Anna Bloda
Two weeks ago JESSICA 6 – the new band of the former musicians of Hercules & Love Affair – came to Warsaw. The delegation of DIK Fagazine including: Pawel Kubara, Karol Radziszewski, Katarzyna Szustow accompanied by the photographer Anna Bloda, had a chance to ask a few questions and take pictures of the phenomenal singer and stage diva – Nomi Ruiz.
Karol Radziszewski: Are you tired with the tour when you have gigs every night?
Nomi: I'm a bit tired, but once you play a show there’s an adrenaline rush.
Katarzyna Szustow: Then you die when you are back home.
Nomi: Yeah, when I'm back I'll cry and have a sleep then. But when we are on the road we have long days.
KR: It was amazing that you were so energetic.
Nomi: I love to perform.
Anna Bloda: You made me horny.
Nomi: This is my goal.
Pawel Kubara: What brought you to music?
Nomi: I have been doing music since I was a baby. I was singing before even I could talk.
My mum used to sing me to sleep every night. I copied her and then I sang. I love music. I feel like there is something more powerful than me. And I have to follow it.
KS: In what way do you use your body? Do you have any female images that you follow or is it something out of control and the body follows the music?
Nomi: I like the way you put it. I always say when I'm on stage I'm a gun and there is someone who puts the bullets. I love when I get lost.
KS: What about NYC queer culture in 80's and 90's? Did the ball culture have any kind of impact on your identity? Did you go there when you were a youngster?
Nomi: Oh my god! Yes. I loved them. It's so beautiful. When I was little it was frightening sometimes.
Everyone seems so powerful, confident and competitive. And I'm very shy.
KS: Oh really? We didn't notice that, baby.
Nomi: Ok, on the stage I'm good, but off-stage I'm shy, I like to relax.
KS: But could you say that the drag balls gave significant input into your life?
Nomi: Yes, for sure. I loved the beauty of that culture, especially when I was growing up. Its beautiful minority kids who are the last in line, but that nights they are so proud and happy, beautiful and confident. That image is so inspiring. When you grow up there is so much against you. But if you have that as a starting point, it really inspires you to be powerful.
Some kids do great things when they are on the stage, but when they are back to their normal life is so much different and so much harder. I tried to take that energy and keep it going in my life, in my music, my career. Hopefully it goes back.
KR: Do you think that New York has changed a lot comparing to the 80's?
Nomi: Yes. NYC is always changing. And I think that's what New York is about. When you are from New York you see all the changes and you miss some things, but I love that. It's different every time, when you go back you don't know what to expect. There is always different people, new architecture, new music.
KR: Do you think it's more conservative now?
Nomi: I would say it’s more rich. Before people used to come to NYC, leave their places where they were from because they didn't feel comfortable there and in New York they had freedom to discover themselves, find whatever job you wanted, do whatever art you wanted. Now I think people come to NY because they have money. Everything is so expensive now. So it's full of people who canafford to come.
KR: How did Brooklyn change?
Nomi: A lot! I'm from Brooklyn. Some people are excited about the changes, some not. It's hard for me because I grew up there. My mum was kicked out from her apartment. They wanted to make more money from the rent. She had lived there for 20 years.
KR: Do you party a lot in NYC?
Nomi: I party and DJ too, so I always get up very late. I did parties all the time when I was younger. . I don't go out too much anymore, I wait for a good DJ in town when you know that you have to go.
KR: Do you have groupies? Boys or girls who are following you, want to catch you after the concert?
Nomi: There are some kids in L.A. We've been there a few times, we had six or seven shows there. Some kids drive and follow us. And it's so sweet, so cute. You know, it's not crazy they just genuinely love the music and the message, that's all. It's really sweet.
PK: Have you ever been to Eastern Europe before?
Nomi: I've been once before, when I came with Hercules and Love Affair. It’s been long time since we are back. I’m very happy. It’s so much fun.
PK: How do you find Europe? What is the biggest challenge, difference or inspiration?
Nomi: I love Europe. I feel more comfortable, more happy here. I want to live here.
PK: Where?
Nomi: I want to live life where I can move all the time. To live some time in one place and then more to another. I love Berlin, I have some good friends there. I love Istanbul, Turkey.
KS: You had a gig there already, didn't you? Who came for the show? Here in Warsaw we had very mixed audience like very straight guys who didn't know that you were transwoman and queer community combined of gay boys, femme girls, butch dykes and openminded heteros.
I'm very happy that your concert wasn't promoted as a queer event but as an event with cool music. That’s a big change. So what kind of people came in Istanbul?
Nomi: The same! I love that kind of mixed crowd of beautiful people! It’s always my dream to have different people. When I grow up I went for the parties and clubs where everything was very mixed. You could meet every sexuality, gender, fashion, music scene together. And this is big change about New York, now everything is more separate. You have party for this or for that.
I don't want to focus on queer crowd or straight crowd. It's not I want to be outside. I'm very proud of who I am. I want to reach as many people as I can. My goal as a performer always was to get together different people and have the experience which they didn't have before, to meet people that they wouldn't have ever met.
KS: What about Parisians? You had a gig in a very cool place for concerts called Nouveau Casino. What kind of vibe did you meet there?
Nomi: It was a bit tough... I had a bit hard time there. There was a strange separation between the audience.
On the front there were very well connected people, very excited and singing, behind them the crowd was a bit stiff. It was tough. But always I just want to make one person happy. I want to give them all my energy.
KR: Because I had a feeling that during your concert people were really horny and you know... You could feel the sexual energy in the air. So I was curious if people after the concerts are coming to you and want something more than just music.
Nomi: Oh, in Island we have some crazy girl. She was trying to steal my clothes. I was sitting at the table and there were my jacket and stuff and...
KS: But she wanted to steal them because it's your clothes or because it's cool clothes?
Nomi: I don't know! (laughs) There was my leather jacket and she had one little similar one but not the same. And she was like: Oh, I've lost my thing and she grabbed all my clothes. And I was like: What is she doing?!!
KR: But who do you think is more obsessed with you, boys or girls?
Nomi: I don't know, I can't think of it.
KR: Do you have an ideal type of guy and what is he like?
Nomi: I just like men who are very confident, brave and sincere. They just do what they wanna do and don't act special.
PK: Self-confident.
Nomi: Yes, very confident.
KS: Some macho boys?
Nomi: Yes, I mean not the typical macho. I love genuine, brave, proof men. I don't have a perfect look, I care what is in the person’s heart.
PK: What do you do in between when you have your time off?
Nomi: I sleep a lot! For whole days. I'm working a lot, emailing, doing website stuff.
KR: I heard that you are very much into fashion, right?
Nomi: Yeah, I designed some stuff with my friend Eva, it's from my line which is called RICA which I did modeling for. We went to fashion school together in high school and college, so we wanted to start a line together. I've designed my stage clothes for Hercules And Love Affair tour.
KR: And how was it with Chanel?
Nomi: They have Mobile Art Chanel Contemporary Art Container, very beautiful. We were walking into the park and there was an army of Channel boy models walking.. OMG!
PK: So, when are you planning to come back to Warsaw?
Nomi: Probably in May/June.
Photos: Anna Bloda
All rights reserved.
February 28, 2011
February 22, 2011
MARIOS DIK at Love&Trade
We are happy to announce that since this Friday (Feb 25) MARIOS DIK collection will be available at Love&Trade boutique in Warsaw. On this occasion an exceptional selection of videos accompanying the project will be screened.
February 25 (Friday) 6:00pm - 10:00pm
Love&Trade
Solec 18, Warsaw
The MARIOS DIK is a collaboration between Karol Radziszewski and DIK Fagazine with clothing designs by the MARIOS duo – Leszek Chmielewski and Marios Loizou. The collection’s prints have Karol Radziszewski’s characteristic strong lines with fantastic centaurs, crystals, and plant motifs. The project is accompanied by the action "Pants for Video" - readers, artists, and friends of DIK Fagazine are invited to use DIK pants as props in their own films. Among them you will find: Arobal, Stefan Botez feat. Paul Dunca, Patryk Chilewicz, Fanny Paul Clinton with Natasha Rees, Grzegorz Dziedzicki, Marcin Gajewski, Brian Kenny, Jay Barry Matthews, Slava Mogutin feat. Gio Black Peter, Jan Szewczyk.
www.mariosdik.com
Z radością informujemy, że od tego piątku kolekcja MARIOS DIK będzie dostępna w warszawskim butiku Love&Trade. Z tej okazji zaprezentujemy specjalny wybór filmów towarzyszących projektowi.
25 luty (piątek) 18:00 - 22:00
Love&Trade
Solec 18, Warszawa
Projekt MARIOS DIK jest efektem współpracy Karola Radziszewskiego i magazynu DIK Fagazine z projektantami MARIOS – Leszkiem Chmielewskim i Mariosem Loizou. W kolekcji znajdują się ubrania ze wzorami powstałymi według charakterystycznych, linearnych rysunków Karola, z fantastycznymi motywami centaurów, kryształów oraz roślin. Projektowi towarzyszy akcja "Majtki za wideo" - czytelnicy, artyści oraz przyjaciele DIK Fagazine zostali zaproszeni do wykorzystania dikowych majtek jako rekwizytu w ich własnych filmach. Wśród nich znaleźli się: Bartek Arobal, Stefan Botez i Paul Dunca, Patryk Chilewicz, Fanny Paul Clinton i Natasha Rees, Grzegorz Dziedzicki, Marcin Gajewski, Brian Kenny, Jay Barry Matthews, Slava Mogutin i Gio Black Peter, Jan Szewczyk.
www.mariosdik.com
Event on Facebook: www.facebook.com
February 5, 2011
Karol Radziszewski - BACKSTAGE
DIK Fagazine is happy to invite you to Karol Radziszewski's new solo exhibition:
BACKSTAGE
Opening: Friday 11 February 2011, 6 pm
The exhibition will run from 12 February until 3 April 2011
The exhibition Backstage presents selected works by Karol Radziszewski – mainly new, never-before on public display or little known. Videos and photographs will focus on the eponymous theme of the artist's backstage space, and, in particular, on his relations with his models – recurrent participants in his projects. The work gives rise to reflections which center on such issues as media manipulation, redefining of the male nude and the process of 'dressing' the body in art.
Wystawa Backstage jest prezentacją wybranych prac Karola Radziszewskiego – głównie nowych, niepokazywanych wcześniej lub mało znanych. Projekcje wideo i fotografie skupią się wokół wątku tytułowych kulisów, zaplecza artysty, a zwłaszcza jego relacji z modelami – uczestnikami kolejnych projektów. Wynikające stąd refleksje skupiają się na zagadnieniach: manipulacji medialnej, aktu męskiego oraz na procesie „ubierania” ciała w sztukę.
Gallery of Contemporary Art Bunkier Sztuki
plac Szczepański 3a
31-011 Kraków
http://www.bunkier.art.pl
See a video trailer of the exhibition here:
BACKSTAGE
Opening: Friday 11 February 2011, 6 pm
The exhibition will run from 12 February until 3 April 2011
The exhibition Backstage presents selected works by Karol Radziszewski – mainly new, never-before on public display or little known. Videos and photographs will focus on the eponymous theme of the artist's backstage space, and, in particular, on his relations with his models – recurrent participants in his projects. The work gives rise to reflections which center on such issues as media manipulation, redefining of the male nude and the process of 'dressing' the body in art.
Wystawa Backstage jest prezentacją wybranych prac Karola Radziszewskiego – głównie nowych, niepokazywanych wcześniej lub mało znanych. Projekcje wideo i fotografie skupią się wokół wątku tytułowych kulisów, zaplecza artysty, a zwłaszcza jego relacji z modelami – uczestnikami kolejnych projektów. Wynikające stąd refleksje skupiają się na zagadnieniach: manipulacji medialnej, aktu męskiego oraz na procesie „ubierania” ciała w sztukę.
Gallery of Contemporary Art Bunkier Sztuki
plac Szczepański 3a
31-011 Kraków
http://www.bunkier.art.pl
See a video trailer of the exhibition here:
January 22, 2011
hot and talented - Pawel Tomaszewski
Karol Radziszewski shoots young, sexy and talented actor Pawel Tomaszewski for the upcoming issue of new Polish magazine WAW. The whole article about Pawel including pictures by Karol and text by Mike Urbaniak (unfortunately for Polish readers only) will be published in February. We are presenting a special selection of Pawel's pics here - exclusively for DIK Fagazine blog's readers.
„Młoda i piękna Magda Lamparska, którą kojarzymy z takich serialowych hitów jak »39 i pół« oraz »Hotel 52«, nie spotyka się już z Tomaszem Karolakiem. Ich romans był burzliwy, ale też bardzo krótki. Widać, że Lamparska ma słabość do kolegów z planu, bo w sercu aktorki zagościł kolejny mężczyzna – Paweł Tomaszewski. Razem grają w serialu »Hotel 52«. Spotykają się nie tylko w pracy, ale także prywatnie” – donosił w sierpniu zeszłego roku jeden z plotkarskich portali.
- To naprawdę nie była żadna kalkulacja. Po prostu trzymaliśmy się z Magdą za ręce i pocałowaliśmy. Zdałem sobie wtedy sprawę, jak łatwo znaleźć się na takim portalu.
Opowiadanie o swoim prywatnym, emocjonalnym, seksualnym życiu jest dla niego żenujące. Nie widzi powodu, żeby to robić. Czy coming out przeszkadza w Polsce aktorom w karierze? – Wolałbym, żeby to, kim się jest, jakiej jest się orientacji seksualnej, nie miało znaczenia w relacjach zawodowych, decydowaniu o obsadzie.
Kiedyś usłyszałem podczas castingu od jednej reżyserki, że ona nie szuka kibica geja. Zamurowało mnie kompletnie. Ty pizdo, pomyślałem. A ja się tak cieszę, kiedy mogę zagrać mordercę albo kibica w bejsbolówce – bo takie role też gram. Chociaż chciałbym kiedyś zagrać geja w jakimś pięknym filmie.
- fragment tekstu Mike’a Urbaniaka o Pawle Tomaszewskim, który ukaże się w lutowym wydaniu Magazynu „WAW” www.magazynwaw.com
January 1, 2011
Interview with Katarzyna Kozyra
[English version below]
Jak już donosiliśmy ostatnio, DIK postanowił się otworzyć także na dziewczyny, czego zapowiedzią był wywiad z Julią YULA Kasprzak przeprowadzony przez Kasię Szustow: http://dik.blog.pl/interview-with-julia-yula-kasprzak,15163070,n
Dlatego inaugurując nową odsłonę, chcemy przypomnieć rozmowę z Katarzyną Kozyrą - pierwszą kobietą, która pojawiła się na łamach naszego pisma.
Wywiad przeprowadziliśmy w październiku 2005 roku. Sporo się zmieniło od tego czasu: Jarosław Kczyński nie jest już premierem, Lech Kaczyński nie żyje, a Kozyra ma właśnie dużą retrospektywę w Narodowej Galerii i nikt się już tym specjalnie nie bulwersuje.
Rozmawiają redaktorzy DIKa – Marcin Różyc i Karol Radziszewski
Z Katarzyną Kozyrą – znienawidzoną przez polskie środowiska konserwatywne – światową gwiazdą sztuki współczesnej, która nie boi się niczego i w dupie ma wszystko, spotkaliśmy się w berlińskim zamku. Rozmawiamy o gumowym fiucie, którego artystka czasem sobie przyczepia, i oczywiście po raz kolejny o tym samym, czyli o pedalstwie.
Marcin Różyc: Myślisz, że istnieje coś takiego, jak sztuka pedalska?
Katarzyna Kozyra: Sztuka pedalska?
MR: Tak, czy dzieło sztuki może być pedalskie?
KK: No nie wiem, jak zwał, tak zwał. Ale tak naprawdę, konkretnie, praktycznie? Czy jak?
Że idę do galerii i mi się wydaję, że to jest właśnie pedalskie dzieło? Tak?
MR: Tak.
KK: Hehe. Nie.
MR: Tak, jak się mówi, że coś jest sztuką kobiecą na przykład.
KK: Dla mnie sztuka kobieca to pierdoły robione na szydełku, jakieś tam, nie wiem, kwiatki, motylki, aniołki. To jest raczej pejoratywne określenie dla jakiś souvenirów.
Karol Radziszewski: Myślisz, że orientacja seksualna ma wpływ na sztukę?
KK: Na pewno ma. Grube karczycho nie zrobiłoby takiej pracy jak gej.
Sztuka jest jedna, ale czasem robi się na przykład babom wystawę albo babom, które robią akurat coś. I na tej samej zasadzie jest z pedałami. Mnie się wydaje, że pedały i baby mają inną wrażliwość.
KR: W Polsce większość prac, które odnoszą się do tematu homo, jest zrobiona przez kobiety. Przykładem mogą być Twoje prace.
KK: No tak, ale ja sobie coś tam robię, bo se robię i nie stwierdzam, że to ma być pedalska praca. Po prostu robię swoje.
KR: A w „Łaźni męskiej” [1] czułaś, że powstaje praca w klimacie homo?
KK: Tam są różne wątki. Taki kombinat trochę.
KR: No na pewno. Jak mówimy o pedalskości tej pracy, to jest zawsze jakieś spłycanie albo wyciąganie jednej z wielu rzeczy. Ten wątek jest jednak bardzo silny. Cała tradycja łaźni czy sauny kojarzy się z gejowskimi klimatami.
KK: Tak wyszło, bo wyszło. Tak po prostu tam jest. Ale żebym ja specjalnie tam wchodziła, żeby zwrócić uwagę na ten wątek, to nie.
KR: I jakie to jest wrażenie z takim fiutem chodzić?
KK: To zależy. Haha. Jakbym se chodziła po domu, to pewnie byłoby fajne wrażenie, ale że chodziłam tam, to lekki dyskomfort czułam. Głównie z tego powodu, że stałam się seksualnym obiektem zainteresowania. Bardzo byłam tym zaskoczona. Czułam zagrożenie. Mnie tam wszystko jedno, ale im bardziej ktoś się do mnie dostawiał, tym bardziej bałam się, że zobaczy, że mój chuj jest plastikowy. W tym sensie czułam się zagrożona.
KR: Od początku byłaś zdecydowana, że będziesz miała taką atrapę? A nie że na przykład
ręczniczkiem będziesz zakryta, bo tam chyba można z ręczniczkiem, nie?
KK: Można z ręczniczkiem.
KR: Ale założyłaś, że będzie taki fiut.
KK: Nie no, tak. Stwierdziłam, że fiut jest właśnie tą najważniejszą rzeczą, która w oczach innych mnie uwiarygodnia. Jakby mieli wątpliwości do czegokolwiek, no to, jak zobaczą fiuta, to wątpliwości znikną.
KR: Wiedziałaś od początku, jak ten fiut będzie wyglądać.
KK: To fiut mojego kolegi.
KR: Wierny odlew?
KK: Wierny.
KR: A włosy?
KK: A włosy są doklejone przez taką panią, co robi charakteryzację.
KR: Nikt się nie zorientował?
KK: Nie. Ja się bałam, bo myślałam, że on będzie taki bardziej sztywny, że będzie się nienaturalnie poruszało to wszystko.
KR: Ale mięciutki jest.
KK: Nie no, jest ok… Haha.
MR: Żadna galeria nie chciała go kupić do swojej kolekcji?
KK: Nie. Nikt na to nie wpadł. Nie wiem, czy bym go sprzedała, bo się do niego przywiązałam. Ja się w ogóle przywiązuje do wszystkich rzeczy, których używam. Haha.
MR: Czyli kutas Kozyry nie znajdzie się w najbliższym czasie w zbiorach Muzeum Narodowego?
KK: Chyba nie. Zresztą ponownie go wykorzystałam.
KR: Tak? Przyczepiałaś go sobie?
KK: No, przyczepiałam sobie, bo robiłam taki performance z Glorią Viagrą w Night Clubie. Wystąpiłam jako Jej prezent urodzinowy. Byłam idealną repliką Glorii: ten sam makijaż, identyczne wszystko. To musiałam mieć też kutasa. Zaśpiewałam to, co Ona kiedyś śpiewała, i zrobiłam striptiz. Jak się rozebrałam, to publiczność strasznie się zdziwiła, że nawet mam fiuta. Haha. Także, wiecie, czasami mi się przydaje, nie.
KR: Haha. Kiedy chcesz, możesz sobie przykleić atrapę i pobyć facetem.
MR: Możesz mieć chuja, a nie pobyć facetem.
KR: No, dokładnie. Możesz mieć chuja.
KK: Dokładnie, no.
KR: Ostatnio słychać w Polsce, że robisz prace z tematem homo związane.
KK: Tak. Z Glorią Viagrą głównie pracuję. Przebieram się za kobitę i uczę się od Glorii kobiecych sztuczek, ruchów, wyglądu, jak się ubrać, umalować. Ona jest na bieżąco ze wszystkim. To jest niesamowite. Ona wie, jakie kosmetyki, jakie kolory teraz, jakie coś tam… Z tym ten projekt jest związany [2].
MR: To ciekawe, że właśnie pedał uczy Cię kobiecości.
KK: On to wszystko lepiej pojmuje ode mnie.
KR: Interesuje Cię w nim to przerysowanie?
KK: No chyba tak. On chyba bardziej od samych bab czuje tę kobiecość.
MR: To pedał jest bardziej kobiecy niż kobieta?
KK: Lepiej rozumie kobiecość. Obserwuje to z zewnątrz. Bardzo mu zazdroszczę. Haha. On nie ma problemu z tymi pazurkami itd.
KR: Ten projekt polega na tym, że pobierasz u Niego jakiś rodzaj lekcji?
KK: Tak, uczę się ładnie wyglądać, ładnie śpiewać, ładnie się poruszać na scenie. Zaczęłam brać lekcje śpiewu.
KR: I jak Ci idzie?
KK: Dobrze. Haha.
MR: A ten drugi, co robi z Ciebie gwiazdę operową, to chyba też homo?
KK: Nie, chyba nie.
MR: Myślałem, że dwóch homo uczy Cię kobiecości.
KK: Ja robię masę różnych performance’ów. Na przykład z Madonną. Taką prawdziwą. Znaczy nie z tą taką, co śpiewa, tylko z tą kościelną.
MR: W galeriach je robisz?
KK: Gdzie się da. Staram się nie robić tego w kontekście sztuki, bo mnie to wkurwia. Publiczność przychodząca do galerii jest odpowiednio przygotowana, wszystko jest dla niej nieciekawe. Staram się unikać galerii, a jak już coś muszę w nich robić, to staram się, żeby to było przypadkowe, i żeby trafili na to ludzie, którzy nie chcą iść na wystawę. Wyłażę na zewnątrz i robię coś – zupełnie nie w czasie otwarcia. Albo mieszam się z tłumem, jak jest jakiś wiec, czy coś tam. Podpinam się pod taką publikę i zabieram ją dla siebie. Kiedyś, przy okazji jakiegoś festiwalu rockowego, zrobiłam akcję z Madonną i ludzie zaczęli za nami leźć.
KR: A, bo przebrana byłaś?
KK: Nie. Madonna była kukłą, która miała moją twarz, i ta kukła potem się przemieniła. To była przemiana dobra w zło.
Zanosili ją na górkę, gdzie zamieniła się ona w królową nocy i tą królową byłam ja. A w Regensburgu podczepiłam się pod jakiś festyn polityczny.
KR: Chodzisz do klubów gejowskich w Berlinie?
KK: Jak chodzę, to tylko z Glorią, dla Glorii i naszego projektu.
Jest taki klub Big Eden. Tam występy miała Gloria. Tam szaleją lesby, pedały, hetery. Tam są takie dziwne osoby, w sensie takim pozytywnym. Ale fajnie jest tylko, jak występuje Gloria Viagra.
KR: My wczoraj byliśmy w gejowskim klubie dla dresiarzy. Kolesie wyglądali jak maksymalni drechole.
KK: No co Ty? Była kiedyś taka niesamowita pedalska impreza. Ja pierdzielę. Z Glorią poszłam. Coś niesamowitego. Tu niedaleko, w opuszczonej fabryce. Na różnych poziomach się to rozgrywało. Ja się tam czułam kapitalnie. Z ekipą MTV żeśmy tam poleźli i normalnie ci faceci z ekipy to po prostu wymiękli. Gloria tam poszła, żeby z dwoma innymi robić za didżejów.
KR: A co myślisz o naszym wspaniałym przyszłym rządzie. Jak na przykład pan Jarosław będzie premierem?
KK: Nic nie sądzę. Który Jarosław?
MR: Widzę, że masz w dupie.
KK: Kompletnie.
MR: Są dwaj bracia: Lech i Jarosław Kaczyńscy.
KK: A, widziałam kiedyś, jak sobie podają rękę. Jeden kaczor, a drugi jakiś tam.
KR: Nie no, jest dwóch kaczorów.
KK: No tak, wiem, dwóch kaczorów.
MR: I oni są, wiesz, skrajnie prawicowi. Jeden będzie prezydentem, a drugi – może premierem. I Jarek podobno jest pedałem.
KK: A to może będzie lepiej.
MR: Nie no, wiesz, on jest takim pedałem, co się ukrywa.
KR: Tak. On jest totalnie anty. Parady zakazał. Słyszałaś?
KK: Nie.
KR: Parady gejowskiej w Warszawie zakazał, ale była. Nielegalna. A tydzień później głównymi ulicami przeszła oficjalna, legalna parada Normalności. Czyli, wiesz, faszyści.
KK: Naprawdę? Ble.
MR: No to już chyba wszystko wiemy?
KK: To ja mogę iść się kąpać?
KR: A mogę Ci jeszcze zrobić zdjęcia?
KK: Możesz. Tylko ja chujowo wyglądam.
KR: Chciałbym Ci zrobić takie portretowe.
MR: Ej, ten Twój kot to hardkorowy jest.
KK: No, hardkorowa Zosia.
MR: Ale jak się zestarzeje, to się uspokoi.
KK: Mam nadzieję.
MR: I tak jest wyjątkowo niespokojna, nawet jak na małego kotka.
KK: No, wyjątkowo. Paranoja.
KR: Ja mam straszną alergię na koty.
Sesja, gadki szmatki, herbatka. Zosia skacze wszędzie i rozpierdala wszystko. Kozyra pozuje z dwoma kogutkami pedałami. Chuj gumowy też pozuje.
Strasznie było fajnie.
[1] „Łaźnia męska” (1999) – instalacja Katarzyny Kozyry, pokazana pierwszy raz na Biennale w Wenecji. Artystka przebrana za mężczyznę weszła do męskiej łaźni w Budapeszcie, gdzie filmowała mężczyzn z ukrytej kamery. Jednym z elementów charakteryzacji Kozyry był sztuczny członek.
[2] „W sztuce marzenia stają się rzeczywistością” – projekt powstający od sierpnia 2003 r. Jego końcowym efektem ma być film długometrażowy. W Berlinie artystka spotyka się z Glorią Viagrą – Drag Queen, w Warszawie – z nauczycielem śpiewu, Maestrem. Obie te postaci wprowadzają Kozyrę w dwa różne wykreowane światy: Gloria – w świat nocnych klubów, Maestro – w świat opery. W obu tych światach panują silne, choć odmienne stereotypy kobiecości i bycia gwiazdą.
Zdjęcia: Karol Radziszewski
As we’ve announced recently, DIK decided to open its doors for girls too, which was signalled by Kasia Szustow’s interview with Julia YULA Kasprzak: http://dik.blog.pl/interview-with-julia-yula-kasprzak,15163070,n
This is why the first edition of the new version of DIK blog includes a 2005 interview with Katarzyna Kozyra – the first woman featured in our magazine.
The interview was conducted in October 2005. A lot has changed since that time: Jaroslaw Kaczynski is not a Prime Minister any longer, Lech Kaczynski is dead and Kozyra presents her work at a huge retrospective at the National Gallery, which is hardly a controversy nowadays.
Interview by DIK editors: Marcin Różyc and Karol Radziszewski
We met Katarzyna Kozyra, hated in Polish conservative circles, widely acclaimed star of modern art, who is afraid of nothing and doesn’t give a damn, in a Berlin castle. We were talking about a dildo, which the artist sometimes puts on and, as usually, about the same good old – all things fag.
MR: Do you think that such a thing as fag art exists?
KK: Fag art?
MR: Yes. Can a work of art be faggy?
KK: Well, I don’t know, call it as you like. But for real, concretely, practically? Or what? I go to a gallery and it seems to me that this certain work is faggy? Is that right?
MR: Yes.
KK: Haha. No.
MR: Just like you can talk about woman art, for example.
KK: In my opinion woman art is crochet-work bollocks, some, whatever, flowers, butterflies, angels. It is a rather pejorative epithet for some kind of souvenir.
MR: Do you think that sexual preferences can influence art?
KK: Sure it can. Some beefcake would in no way produce a gay work. We have one art, but sometimes you do an exhibition for gals, or for gals that do something else. It's the same with fags. Fags and gals have different sensitivity, I suppose.
KR: In Poland most of the works that in some way are homo-related are being made by women. Your art is a good example.
KK: Well yes, but I do what I do and I don’t state that it’s meant to be faggy. I just do my thing.
KR: And while doing “Male bath” [1] you felt like you were creating something gay?
KK: There are many aspects. It's sort of a conglomerate.
KR: Of course. When we talk about faggyness of this work it is always shallowing things or treating them selectively. This motif is however, very strong. The whole tradition of public baths or saunas is easily associated with gay culture.
KK: It just ended up this way. It is there. But there is no me getting up there, to search for this motif, that is certain.
KR: And how does it feel, to walk around with a dick like that?
KK: Depends. Haha. If I had walked in private, then it would have been a cool sensation, but since I walked there, I did feel a little bit uneasy. Mainly because became an object of sexual interest. The whole thing took me aback. I felt harassed. For me it’s all the same but, but the more I was being picked up, the more I feared that someone would see that my dick is, in fact, plastic. In that way I felt menaced.
KR: Were you determined from the very beginning that you would be wearing such a dummy? Not a towel, for example, you were allowed to be cover with a towel, weren’t you?
KK: A towel could do.
KR: But you settled for a plastic dick.
KK: Well, yes. I thought that a dick is the very crucial thing that could make me convincing in the eyes of viewers. Should they have doubts, they all fade away as soon as they see the dick.
KR: You knew for the start what it’d be like?
KK: It’s my friend’s dick.
KR: Accurate mould?
KK: Very accurate.
KR: And what about the hair?
KK: One lady who’s doing the make-up stuck the hair.
KR: No one noticed?
KK: No. I was anxious, because I thought that it would be kind of stiffer, that all would move unnaturally.
KR: But it’s a softy.
KK: Now well, it’s ok… Haha.
MR: No gallery wanted to buy it from you?
KK: No. No one thought of it. I’m not sure if I would sell it, as a matter of fact. I’ve become attached to it, emotionally. I generally become attached to all things that I use. Haha.
MR: So Kozyra’s dick won’t be in National Gallery’s collection in the near future?
KK: I don’t think so. In fact, I used it more than once.
KR: How? Do you attach it to yourself?
KK: Yes. I did that performance with Gloria Viagra in Night Club. I appeared as her birthday present. I was a flawless replica of Gloria. Same makeup, everything identical so I had to have a dick too. I sang what she had sung in the past and I did a striptease. When I was naked the audience was terribly astonished that I had a dick. Haha. So you know, sometimes it comes in handy.
KR: Haha. You can pretend to be a man whenever and wherever you want, just put it on.
MR: One can have a cock, but still one is not being a man.
KR: Well precisely. You can have a cock.
KK: Precisely, yeah.
KR: There are gossips in Poland that you are making homo-related art recently.
KK: Yes. I work mainly with Gloria Viagra. I dress as a chick and learn the moves, the tricks. How to look, what to wear, how to do the makeup. She is on the cutting edge of everything. It’s amazing… She knows what beauty products, what colours, what whatever…This project is all about it [2].
MR: Interesting, that a fag teaches you woman’s ways.
KK: He understands it better than I do.
KR: You are attracted by his overstatement.
KK: I guess I am. He is more gallish then a gal could ever be.
MR: So, is a fag more feminine than a woman.
KK: He sees it more clearly… observes it from the outside. I envy him very much. Haha. He has no problem with these nails etc.
KR: This project is about you taking sort of lessons from him.
KK: Yes, how to look nice, sing nicely, move nicely on stage. I took up voice training.
KR: And how it’s been?
KK: Good. Haha.
MR: And the other one, the one who’s making you an opera star, also happens to be homo?
KK: No, I think not.
MR: I thought that there is a pair of homos teaching you feminity.
KK: I make lots of performances. For example with Madonna. I mean, the real one. Not the one that sings, the church one.
MR: You do them in galleries?
KK: Wherever it’s possible. I try not to do this in purely artistic context, I hate it. People coming to the gallery have already been prepared, everything bores them. I try to avoid galleries, but if I have to do something with them, then I try to make it random and available for those who don’t want to go to see the exhibition. I go outside and do something – not as a part of the exhibition opening. Or I mingle with the crowd when I see a demonstration or something. I become a part of such a public and take them all as mine. Once, during a rock festival, I did the Madonna action and people actually began to follow us.
KR: You were in disguise?
KK: No. Madonna was a dummy with my face and then the dummy went through a change. It was a change from good to evil. They carried her up the mountain when she became a queen of the night and I was this queen. And in Regensburg I was involved in a political fete.
KR: Are you into gay nightlife in Berlin?
KK: I go to clubs only with Gloria and for our project. There is this club Big Eden where Gloria performed. Dikes, fags, heteros, everyone is invited. The strangest lot are there, but is a positive sense. But I like it only when Gloria gives her show.
KR: We were in a gay club for jocks yesterday. Geezers looked like total jocks, really.
KK: Well, well, well. There was this extraordinary fag party. Fuck me. I went with Gloria. Fabulous. Near here, in a deserted factory. It took place on different levels. I felt superb. With guys from MTV we went there and they were just devastated. Gloria was a DJ with two other guys.
KR: And what do you think about our brave, new government? For example with Jaroslaw as a prime minister.
KK: I think nothing. Which one is Jaroslaw?
MR: I see you don’t care.
KK: Completely.
MR: There are twins. Lech and Jaroslaw Kaczynski.
KK: Oh, I’ve seen them once shaking hands. One is the drake, the other one something…
KR: No, they are both drakes.
KK: Oh well, I know, two drakes.
MR: And they are, you know, very right wing. One can be our prime minister, the other one our president. And Jarek is rumored to be a fag.
KK: So maybe it is for the better.
MR: But he is not “the coming out of the closet” kind.
KR: Yes. He is absolutely against. He forbade the parade. Have you heard?
KK: No.
KR: He didn’t allow the gay parade to take place, but it did take place. Illegally. And a week after there was an official, legal parade of Normality in the streets. You know, fascists.
KK: Really? Yuck!
MR: So now we know everything.
KK: I can go and a take a bath?
KR: Can I just take a few pictures?
KK: You can. But I look like shit.
KR: I’d like to do a portrait.
MR: Ay, your cat is a bit hardcore.
KK: Yeah, hardcore Susie.
MR: When it gets old, it will settle down.
KK: I hope so.
MR: She is extremely active, even for a kitty.
KK: Yeah, absolutely. Paranoia.
KR: I am terribly allergic to cats.
Photo session, small talk, tea time. Susie is jumping all over the place, fucking everything up. Kozyra poses with two fag-cocks. The rubber dick poses as well.
It was awfully nice.
[1] Katarzyna Kozyra’s installation 1999, exhibited during the Biennale in Venice. The artist, disguised as a man, went to a male bath in Budapest, were she filmed men with candid camera. One of the elements of the drag was an artificial penis.
[2] “In art dreams come true” – project realized since August 2003. The project is to be concluded with a video work. In Berlin the artist meets Gloria Viagra – a Drag Queen, and in Warsaw she is trained by a voice coach, Maestro. Both characters introduce Kozyra into two different, artificial worlds: Gloria – the nightclub world, Maestro – the opera world. In both worlds there exist two different, yet equally strong, stereotypes that define feminity and stardom.
All pictures by Karol Radziszewski
Jak już donosiliśmy ostatnio, DIK postanowił się otworzyć także na dziewczyny, czego zapowiedzią był wywiad z Julią YULA Kasprzak przeprowadzony przez Kasię Szustow: http://dik.blog.pl/interview-with-julia-yula-kasprzak,15163070,n
Dlatego inaugurując nową odsłonę, chcemy przypomnieć rozmowę z Katarzyną Kozyrą - pierwszą kobietą, która pojawiła się na łamach naszego pisma.
Wywiad przeprowadziliśmy w październiku 2005 roku. Sporo się zmieniło od tego czasu: Jarosław Kczyński nie jest już premierem, Lech Kaczyński nie żyje, a Kozyra ma właśnie dużą retrospektywę w Narodowej Galerii i nikt się już tym specjalnie nie bulwersuje.
Rozmawiają redaktorzy DIKa – Marcin Różyc i Karol Radziszewski
Z Katarzyną Kozyrą – znienawidzoną przez polskie środowiska konserwatywne – światową gwiazdą sztuki współczesnej, która nie boi się niczego i w dupie ma wszystko, spotkaliśmy się w berlińskim zamku. Rozmawiamy o gumowym fiucie, którego artystka czasem sobie przyczepia, i oczywiście po raz kolejny o tym samym, czyli o pedalstwie.
Marcin Różyc: Myślisz, że istnieje coś takiego, jak sztuka pedalska?
Katarzyna Kozyra: Sztuka pedalska?
MR: Tak, czy dzieło sztuki może być pedalskie?
KK: No nie wiem, jak zwał, tak zwał. Ale tak naprawdę, konkretnie, praktycznie? Czy jak?
Że idę do galerii i mi się wydaję, że to jest właśnie pedalskie dzieło? Tak?
MR: Tak.
KK: Hehe. Nie.
MR: Tak, jak się mówi, że coś jest sztuką kobiecą na przykład.
KK: Dla mnie sztuka kobieca to pierdoły robione na szydełku, jakieś tam, nie wiem, kwiatki, motylki, aniołki. To jest raczej pejoratywne określenie dla jakiś souvenirów.
Karol Radziszewski: Myślisz, że orientacja seksualna ma wpływ na sztukę?
KK: Na pewno ma. Grube karczycho nie zrobiłoby takiej pracy jak gej.
Sztuka jest jedna, ale czasem robi się na przykład babom wystawę albo babom, które robią akurat coś. I na tej samej zasadzie jest z pedałami. Mnie się wydaje, że pedały i baby mają inną wrażliwość.
KR: W Polsce większość prac, które odnoszą się do tematu homo, jest zrobiona przez kobiety. Przykładem mogą być Twoje prace.
KK: No tak, ale ja sobie coś tam robię, bo se robię i nie stwierdzam, że to ma być pedalska praca. Po prostu robię swoje.
KR: A w „Łaźni męskiej” [1] czułaś, że powstaje praca w klimacie homo?
KK: Tam są różne wątki. Taki kombinat trochę.
KR: No na pewno. Jak mówimy o pedalskości tej pracy, to jest zawsze jakieś spłycanie albo wyciąganie jednej z wielu rzeczy. Ten wątek jest jednak bardzo silny. Cała tradycja łaźni czy sauny kojarzy się z gejowskimi klimatami.
KK: Tak wyszło, bo wyszło. Tak po prostu tam jest. Ale żebym ja specjalnie tam wchodziła, żeby zwrócić uwagę na ten wątek, to nie.
KR: I jakie to jest wrażenie z takim fiutem chodzić?
KK: To zależy. Haha. Jakbym se chodziła po domu, to pewnie byłoby fajne wrażenie, ale że chodziłam tam, to lekki dyskomfort czułam. Głównie z tego powodu, że stałam się seksualnym obiektem zainteresowania. Bardzo byłam tym zaskoczona. Czułam zagrożenie. Mnie tam wszystko jedno, ale im bardziej ktoś się do mnie dostawiał, tym bardziej bałam się, że zobaczy, że mój chuj jest plastikowy. W tym sensie czułam się zagrożona.
KR: Od początku byłaś zdecydowana, że będziesz miała taką atrapę? A nie że na przykład
ręczniczkiem będziesz zakryta, bo tam chyba można z ręczniczkiem, nie?
KK: Można z ręczniczkiem.
KR: Ale założyłaś, że będzie taki fiut.
KK: Nie no, tak. Stwierdziłam, że fiut jest właśnie tą najważniejszą rzeczą, która w oczach innych mnie uwiarygodnia. Jakby mieli wątpliwości do czegokolwiek, no to, jak zobaczą fiuta, to wątpliwości znikną.
KR: Wiedziałaś od początku, jak ten fiut będzie wyglądać.
KK: To fiut mojego kolegi.
KR: Wierny odlew?
KK: Wierny.
KR: A włosy?
KK: A włosy są doklejone przez taką panią, co robi charakteryzację.
KR: Nikt się nie zorientował?
KK: Nie. Ja się bałam, bo myślałam, że on będzie taki bardziej sztywny, że będzie się nienaturalnie poruszało to wszystko.
KR: Ale mięciutki jest.
KK: Nie no, jest ok… Haha.
MR: Żadna galeria nie chciała go kupić do swojej kolekcji?
KK: Nie. Nikt na to nie wpadł. Nie wiem, czy bym go sprzedała, bo się do niego przywiązałam. Ja się w ogóle przywiązuje do wszystkich rzeczy, których używam. Haha.
MR: Czyli kutas Kozyry nie znajdzie się w najbliższym czasie w zbiorach Muzeum Narodowego?
KK: Chyba nie. Zresztą ponownie go wykorzystałam.
KR: Tak? Przyczepiałaś go sobie?
KK: No, przyczepiałam sobie, bo robiłam taki performance z Glorią Viagrą w Night Clubie. Wystąpiłam jako Jej prezent urodzinowy. Byłam idealną repliką Glorii: ten sam makijaż, identyczne wszystko. To musiałam mieć też kutasa. Zaśpiewałam to, co Ona kiedyś śpiewała, i zrobiłam striptiz. Jak się rozebrałam, to publiczność strasznie się zdziwiła, że nawet mam fiuta. Haha. Także, wiecie, czasami mi się przydaje, nie.
KR: Haha. Kiedy chcesz, możesz sobie przykleić atrapę i pobyć facetem.
MR: Możesz mieć chuja, a nie pobyć facetem.
KR: No, dokładnie. Możesz mieć chuja.
KK: Dokładnie, no.
KR: Ostatnio słychać w Polsce, że robisz prace z tematem homo związane.
KK: Tak. Z Glorią Viagrą głównie pracuję. Przebieram się za kobitę i uczę się od Glorii kobiecych sztuczek, ruchów, wyglądu, jak się ubrać, umalować. Ona jest na bieżąco ze wszystkim. To jest niesamowite. Ona wie, jakie kosmetyki, jakie kolory teraz, jakie coś tam… Z tym ten projekt jest związany [2].
MR: To ciekawe, że właśnie pedał uczy Cię kobiecości.
KK: On to wszystko lepiej pojmuje ode mnie.
KR: Interesuje Cię w nim to przerysowanie?
KK: No chyba tak. On chyba bardziej od samych bab czuje tę kobiecość.
MR: To pedał jest bardziej kobiecy niż kobieta?
KK: Lepiej rozumie kobiecość. Obserwuje to z zewnątrz. Bardzo mu zazdroszczę. Haha. On nie ma problemu z tymi pazurkami itd.
KR: Ten projekt polega na tym, że pobierasz u Niego jakiś rodzaj lekcji?
KK: Tak, uczę się ładnie wyglądać, ładnie śpiewać, ładnie się poruszać na scenie. Zaczęłam brać lekcje śpiewu.
KR: I jak Ci idzie?
KK: Dobrze. Haha.
MR: A ten drugi, co robi z Ciebie gwiazdę operową, to chyba też homo?
KK: Nie, chyba nie.
MR: Myślałem, że dwóch homo uczy Cię kobiecości.
KK: Ja robię masę różnych performance’ów. Na przykład z Madonną. Taką prawdziwą. Znaczy nie z tą taką, co śpiewa, tylko z tą kościelną.
MR: W galeriach je robisz?
KK: Gdzie się da. Staram się nie robić tego w kontekście sztuki, bo mnie to wkurwia. Publiczność przychodząca do galerii jest odpowiednio przygotowana, wszystko jest dla niej nieciekawe. Staram się unikać galerii, a jak już coś muszę w nich robić, to staram się, żeby to było przypadkowe, i żeby trafili na to ludzie, którzy nie chcą iść na wystawę. Wyłażę na zewnątrz i robię coś – zupełnie nie w czasie otwarcia. Albo mieszam się z tłumem, jak jest jakiś wiec, czy coś tam. Podpinam się pod taką publikę i zabieram ją dla siebie. Kiedyś, przy okazji jakiegoś festiwalu rockowego, zrobiłam akcję z Madonną i ludzie zaczęli za nami leźć.
KR: A, bo przebrana byłaś?
KK: Nie. Madonna była kukłą, która miała moją twarz, i ta kukła potem się przemieniła. To była przemiana dobra w zło.
Zanosili ją na górkę, gdzie zamieniła się ona w królową nocy i tą królową byłam ja. A w Regensburgu podczepiłam się pod jakiś festyn polityczny.
KR: Chodzisz do klubów gejowskich w Berlinie?
KK: Jak chodzę, to tylko z Glorią, dla Glorii i naszego projektu.
Jest taki klub Big Eden. Tam występy miała Gloria. Tam szaleją lesby, pedały, hetery. Tam są takie dziwne osoby, w sensie takim pozytywnym. Ale fajnie jest tylko, jak występuje Gloria Viagra.
KR: My wczoraj byliśmy w gejowskim klubie dla dresiarzy. Kolesie wyglądali jak maksymalni drechole.
KK: No co Ty? Była kiedyś taka niesamowita pedalska impreza. Ja pierdzielę. Z Glorią poszłam. Coś niesamowitego. Tu niedaleko, w opuszczonej fabryce. Na różnych poziomach się to rozgrywało. Ja się tam czułam kapitalnie. Z ekipą MTV żeśmy tam poleźli i normalnie ci faceci z ekipy to po prostu wymiękli. Gloria tam poszła, żeby z dwoma innymi robić za didżejów.
KR: A co myślisz o naszym wspaniałym przyszłym rządzie. Jak na przykład pan Jarosław będzie premierem?
KK: Nic nie sądzę. Który Jarosław?
MR: Widzę, że masz w dupie.
KK: Kompletnie.
MR: Są dwaj bracia: Lech i Jarosław Kaczyńscy.
KK: A, widziałam kiedyś, jak sobie podają rękę. Jeden kaczor, a drugi jakiś tam.
KR: Nie no, jest dwóch kaczorów.
KK: No tak, wiem, dwóch kaczorów.
MR: I oni są, wiesz, skrajnie prawicowi. Jeden będzie prezydentem, a drugi – może premierem. I Jarek podobno jest pedałem.
KK: A to może będzie lepiej.
MR: Nie no, wiesz, on jest takim pedałem, co się ukrywa.
KR: Tak. On jest totalnie anty. Parady zakazał. Słyszałaś?
KK: Nie.
KR: Parady gejowskiej w Warszawie zakazał, ale była. Nielegalna. A tydzień później głównymi ulicami przeszła oficjalna, legalna parada Normalności. Czyli, wiesz, faszyści.
KK: Naprawdę? Ble.
MR: No to już chyba wszystko wiemy?
KK: To ja mogę iść się kąpać?
KR: A mogę Ci jeszcze zrobić zdjęcia?
KK: Możesz. Tylko ja chujowo wyglądam.
KR: Chciałbym Ci zrobić takie portretowe.
MR: Ej, ten Twój kot to hardkorowy jest.
KK: No, hardkorowa Zosia.
MR: Ale jak się zestarzeje, to się uspokoi.
KK: Mam nadzieję.
MR: I tak jest wyjątkowo niespokojna, nawet jak na małego kotka.
KK: No, wyjątkowo. Paranoja.
KR: Ja mam straszną alergię na koty.
Sesja, gadki szmatki, herbatka. Zosia skacze wszędzie i rozpierdala wszystko. Kozyra pozuje z dwoma kogutkami pedałami. Chuj gumowy też pozuje.
Strasznie było fajnie.
[1] „Łaźnia męska” (1999) – instalacja Katarzyny Kozyry, pokazana pierwszy raz na Biennale w Wenecji. Artystka przebrana za mężczyznę weszła do męskiej łaźni w Budapeszcie, gdzie filmowała mężczyzn z ukrytej kamery. Jednym z elementów charakteryzacji Kozyry był sztuczny członek.
[2] „W sztuce marzenia stają się rzeczywistością” – projekt powstający od sierpnia 2003 r. Jego końcowym efektem ma być film długometrażowy. W Berlinie artystka spotyka się z Glorią Viagrą – Drag Queen, w Warszawie – z nauczycielem śpiewu, Maestrem. Obie te postaci wprowadzają Kozyrę w dwa różne wykreowane światy: Gloria – w świat nocnych klubów, Maestro – w świat opery. W obu tych światach panują silne, choć odmienne stereotypy kobiecości i bycia gwiazdą.
Zdjęcia: Karol Radziszewski
As we’ve announced recently, DIK decided to open its doors for girls too, which was signalled by Kasia Szustow’s interview with Julia YULA Kasprzak: http://dik.blog.pl/interview-with-julia-yula-kasprzak,15163070,n
This is why the first edition of the new version of DIK blog includes a 2005 interview with Katarzyna Kozyra – the first woman featured in our magazine.
The interview was conducted in October 2005. A lot has changed since that time: Jaroslaw Kaczynski is not a Prime Minister any longer, Lech Kaczynski is dead and Kozyra presents her work at a huge retrospective at the National Gallery, which is hardly a controversy nowadays.
Interview by DIK editors: Marcin Różyc and Karol Radziszewski
We met Katarzyna Kozyra, hated in Polish conservative circles, widely acclaimed star of modern art, who is afraid of nothing and doesn’t give a damn, in a Berlin castle. We were talking about a dildo, which the artist sometimes puts on and, as usually, about the same good old – all things fag.
MR: Do you think that such a thing as fag art exists?
KK: Fag art?
MR: Yes. Can a work of art be faggy?
KK: Well, I don’t know, call it as you like. But for real, concretely, practically? Or what? I go to a gallery and it seems to me that this certain work is faggy? Is that right?
MR: Yes.
KK: Haha. No.
MR: Just like you can talk about woman art, for example.
KK: In my opinion woman art is crochet-work bollocks, some, whatever, flowers, butterflies, angels. It is a rather pejorative epithet for some kind of souvenir.
MR: Do you think that sexual preferences can influence art?
KK: Sure it can. Some beefcake would in no way produce a gay work. We have one art, but sometimes you do an exhibition for gals, or for gals that do something else. It's the same with fags. Fags and gals have different sensitivity, I suppose.
KR: In Poland most of the works that in some way are homo-related are being made by women. Your art is a good example.
KK: Well yes, but I do what I do and I don’t state that it’s meant to be faggy. I just do my thing.
KR: And while doing “Male bath” [1] you felt like you were creating something gay?
KK: There are many aspects. It's sort of a conglomerate.
KR: Of course. When we talk about faggyness of this work it is always shallowing things or treating them selectively. This motif is however, very strong. The whole tradition of public baths or saunas is easily associated with gay culture.
KK: It just ended up this way. It is there. But there is no me getting up there, to search for this motif, that is certain.
KR: And how does it feel, to walk around with a dick like that?
KK: Depends. Haha. If I had walked in private, then it would have been a cool sensation, but since I walked there, I did feel a little bit uneasy. Mainly because became an object of sexual interest. The whole thing took me aback. I felt harassed. For me it’s all the same but, but the more I was being picked up, the more I feared that someone would see that my dick is, in fact, plastic. In that way I felt menaced.
KR: Were you determined from the very beginning that you would be wearing such a dummy? Not a towel, for example, you were allowed to be cover with a towel, weren’t you?
KK: A towel could do.
KR: But you settled for a plastic dick.
KK: Well, yes. I thought that a dick is the very crucial thing that could make me convincing in the eyes of viewers. Should they have doubts, they all fade away as soon as they see the dick.
KR: You knew for the start what it’d be like?
KK: It’s my friend’s dick.
KR: Accurate mould?
KK: Very accurate.
KR: And what about the hair?
KK: One lady who’s doing the make-up stuck the hair.
KR: No one noticed?
KK: No. I was anxious, because I thought that it would be kind of stiffer, that all would move unnaturally.
KR: But it’s a softy.
KK: Now well, it’s ok… Haha.
MR: No gallery wanted to buy it from you?
KK: No. No one thought of it. I’m not sure if I would sell it, as a matter of fact. I’ve become attached to it, emotionally. I generally become attached to all things that I use. Haha.
MR: So Kozyra’s dick won’t be in National Gallery’s collection in the near future?
KK: I don’t think so. In fact, I used it more than once.
KR: How? Do you attach it to yourself?
KK: Yes. I did that performance with Gloria Viagra in Night Club. I appeared as her birthday present. I was a flawless replica of Gloria. Same makeup, everything identical so I had to have a dick too. I sang what she had sung in the past and I did a striptease. When I was naked the audience was terribly astonished that I had a dick. Haha. So you know, sometimes it comes in handy.
KR: Haha. You can pretend to be a man whenever and wherever you want, just put it on.
MR: One can have a cock, but still one is not being a man.
KR: Well precisely. You can have a cock.
KK: Precisely, yeah.
KR: There are gossips in Poland that you are making homo-related art recently.
KK: Yes. I work mainly with Gloria Viagra. I dress as a chick and learn the moves, the tricks. How to look, what to wear, how to do the makeup. She is on the cutting edge of everything. It’s amazing… She knows what beauty products, what colours, what whatever…This project is all about it [2].
MR: Interesting, that a fag teaches you woman’s ways.
KK: He understands it better than I do.
KR: You are attracted by his overstatement.
KK: I guess I am. He is more gallish then a gal could ever be.
MR: So, is a fag more feminine than a woman.
KK: He sees it more clearly… observes it from the outside. I envy him very much. Haha. He has no problem with these nails etc.
KR: This project is about you taking sort of lessons from him.
KK: Yes, how to look nice, sing nicely, move nicely on stage. I took up voice training.
KR: And how it’s been?
KK: Good. Haha.
MR: And the other one, the one who’s making you an opera star, also happens to be homo?
KK: No, I think not.
MR: I thought that there is a pair of homos teaching you feminity.
KK: I make lots of performances. For example with Madonna. I mean, the real one. Not the one that sings, the church one.
MR: You do them in galleries?
KK: Wherever it’s possible. I try not to do this in purely artistic context, I hate it. People coming to the gallery have already been prepared, everything bores them. I try to avoid galleries, but if I have to do something with them, then I try to make it random and available for those who don’t want to go to see the exhibition. I go outside and do something – not as a part of the exhibition opening. Or I mingle with the crowd when I see a demonstration or something. I become a part of such a public and take them all as mine. Once, during a rock festival, I did the Madonna action and people actually began to follow us.
KR: You were in disguise?
KK: No. Madonna was a dummy with my face and then the dummy went through a change. It was a change from good to evil. They carried her up the mountain when she became a queen of the night and I was this queen. And in Regensburg I was involved in a political fete.
KR: Are you into gay nightlife in Berlin?
KK: I go to clubs only with Gloria and for our project. There is this club Big Eden where Gloria performed. Dikes, fags, heteros, everyone is invited. The strangest lot are there, but is a positive sense. But I like it only when Gloria gives her show.
KR: We were in a gay club for jocks yesterday. Geezers looked like total jocks, really.
KK: Well, well, well. There was this extraordinary fag party. Fuck me. I went with Gloria. Fabulous. Near here, in a deserted factory. It took place on different levels. I felt superb. With guys from MTV we went there and they were just devastated. Gloria was a DJ with two other guys.
KR: And what do you think about our brave, new government? For example with Jaroslaw as a prime minister.
KK: I think nothing. Which one is Jaroslaw?
MR: I see you don’t care.
KK: Completely.
MR: There are twins. Lech and Jaroslaw Kaczynski.
KK: Oh, I’ve seen them once shaking hands. One is the drake, the other one something…
KR: No, they are both drakes.
KK: Oh well, I know, two drakes.
MR: And they are, you know, very right wing. One can be our prime minister, the other one our president. And Jarek is rumored to be a fag.
KK: So maybe it is for the better.
MR: But he is not “the coming out of the closet” kind.
KR: Yes. He is absolutely against. He forbade the parade. Have you heard?
KK: No.
KR: He didn’t allow the gay parade to take place, but it did take place. Illegally. And a week after there was an official, legal parade of Normality in the streets. You know, fascists.
KK: Really? Yuck!
MR: So now we know everything.
KK: I can go and a take a bath?
KR: Can I just take a few pictures?
KK: You can. But I look like shit.
KR: I’d like to do a portrait.
MR: Ay, your cat is a bit hardcore.
KK: Yeah, hardcore Susie.
MR: When it gets old, it will settle down.
KK: I hope so.
MR: She is extremely active, even for a kitty.
KK: Yeah, absolutely. Paranoia.
KR: I am terribly allergic to cats.
Photo session, small talk, tea time. Susie is jumping all over the place, fucking everything up. Kozyra poses with two fag-cocks. The rubber dick poses as well.
It was awfully nice.
[1] Katarzyna Kozyra’s installation 1999, exhibited during the Biennale in Venice. The artist, disguised as a man, went to a male bath in Budapest, were she filmed men with candid camera. One of the elements of the drag was an artificial penis.
[2] “In art dreams come true” – project realized since August 2003. The project is to be concluded with a video work. In Berlin the artist meets Gloria Viagra – a Drag Queen, and in Warsaw she is trained by a voice coach, Maestro. Both characters introduce Kozyra into two different, artificial worlds: Gloria – the nightclub world, Maestro – the opera world. In both worlds there exist two different, yet equally strong, stereotypes that define feminity and stardom.
All pictures by Karol Radziszewski
DIK blog - new version
Nowy Rok, nowa dekada, czas na zmiany! Oto DIKowy blog w premierowej, pachnącej świerzością odsłonie. Nasze obszerne archiwum z ostatnich pięciu lat pozostawiamy pod adresem:
www.dik.blog.pl
Papierowy DIK się produkuje, ale jak pewnie zauważyliście troche to trwa. Zatem szykujcie się na wiecej wywiadów, specjalnych prezentacji i unikalnych DIKowych materiałów tutaj. Zagladajcie często, bo będzie wiele atrakcji.
New Year, new decade, time for change! We’re introducing DIK blog in a brand new version. Our vast archive of materials from the last five years is still available at:
www.dik.blog.pl
The paper edition of DIK is being produced, but as you have probably noticed it has taken some time. So be ready for more interviews, special presentations and unique DIK materials to be published here. Check us out as often as you can, for we’re preparing a lot of surprises.
Subscribe to:
Posts (Atom)



























